Czy warto zostać agentem nieruchomości?

12

gru, 2021

Czy wiesz, że na frazę: czy warto zostać agentem nieruchomości Google podaje ponad 1,5 mln wyników wyszukiwania? Dużo, zważywszy na opinię jaką mają nie tylko sami agenci ale i zawód pośrednika. Od początku mojej przygody w nieruchomościach starałem się to zmieniać i udowadniać, że mimo wszystko warto zostać agentem nieruchomości. I właśnie dlatego napisałem książkę będącą spoiwem tej tezy.

“Kwestia decyzji” jest zakończeniem mojej trylogii „Warto być agentem”. Dwie pierwsze publikacje: „Marka Agenta” oraz „Sprzedaj Ofertę” są explicite poradnikami. Pierwsza dotyczy budowania marki osobistej, praktyki autopromocji i działań w obszarze marketingu osobistego agenta nieruchomości. Druga dotyka meandrów marketingu i sprzedaży oferty, gdzie poruszam zagadnienia przygotowania ogłoszeń, ich skutecznej promocji oraz elementów samej sprzedaży. Teraz postanowiłem wyjść z „poradnikowych kaloszy” i uderzyć w filozoficzne struny. Bardziej podzielić się tym, co mnie ukształtowało i pozwoliło dojść do miejsca, w którym jestem, niż „sprzedawać” czysty narzędziownik.

W książce kreślę obrazy historii, które mnie spotkały ale uwaga, to nie jest książka autobiograficzna. Tym bardziej historia Freedom Nieruchomości. Ani nie mam takich ambicji, ani nie byłoby to uczciwie wobec innych osób, które tę markę tworzyły i tworzą. Raczej jest to zestaw praktyk, jakie wykształciły się na bazie różnych zdarzeń i doświadczeń pracy z ludźmi. Szczególnie z garstką, z którą byłem i jestem najmocniej związany. Mógłbym nawet pokusić się o stwierdzenie, że to zawodowy pamiętnik. Ale nie w stylu day by day, bo nie jestem gwiazdą rocka, ale kroków milowych, które miały dla mnie znaczenie. 

 

zobacz książkę w sklepie 

W marketingu istnieje takie pojęcie, jak „moment of truth” czy też „zero moment of truth” (tzw. ZMOT). To sytuacja, w której potencjalny klient, nim skorzysta z jakiejś usługi czy produktu, poszukuje w świecie (głównie online) informacji na temat firmy. Wskazówek, które pozwolą mu nabyć przekonania, że podejmuje słuszną decyzję, bo trafił na sprawdzonego, wiarygodnego partnera itp. Świadome tego procesu firmy starają się rozsiać takie informacje – stworzyć silosy swojej wiarygodności, „przyczółki” wartości – które będą dla klienta swoistym drogowskazem, że idzie we właściwą stronę. 

O czym jest ta książka?

Jeśli miałbym szukać porównania, czym jest ta książka, to wybrałbym właśnie efekt ZMOT. Starałem się zebrać moje najważniejsze doświadczenia, wartości czy zasady, które pozwoliły mi pokonać drogę od agenta do współwłaściciela jednej z największych sieci w Polsce. Ale nie są to wartości rodem z poradników motywacyjnych. Przeciwnie, bardziej refleksje, co do których jestem pewien, że jak w soczewce pokazują ogólną prawdę o czymś ważnym. O relacjach, o zdrowiu, o wierze we własne przekonania, o zaufaniu, ale też o trudnych wyborach, jak rozstawanie się z innymi i zamykanie pewnych spraw. Słowem o podejmowaniu decyzji. 

Muszę dodać, że przygód miałem znacznie więcej niż tu opisane, a i ludzi, od których mnóstwo się nauczyłem, również. Nie sposób tu wszystkich wymienić i muszę zastosować jakąś konwencję. Jak pisałem, to nie autobiografia. Bardziej mentalny rozkład jazdy, który pokazuje jedno – jeśli chcesz być agentem nieruchomości, to warto wziąć na warsztat przynajmniej cześć zasad, o których piszę, bo być może dzięki temu przeżyjesz i ciekawą przygodę, i poznasz ludzi, dzięki którym zajdziesz bardzo daleko. Tego Ci życzę! 

Książka ta jest zarówno dla rozpoczynających swoją przygodę w nieruchomościach, jak i już odnoszących sukcesy oraz branżowych weteranów. Pisząc, zależało mi, aby każdy mógł zatrzymać się chociaż na chwilę i pomyśleć, dokąd to wszystko prowadzi. Moje historie nie są więc, aby pouczać, lecz by zadać otwarte pytania, które wcale nie muszą dawać natychmiastowej odpowiedzi.

Wierzę, że ani nie zmęczę Cię ilością treści, ani nie zbuduję wrażenia chełpliwości i buty. Bądź co bądź, to po prostu  próba ubrania zdarzeń w credo, którym kieruję się w życiu, a z którego być może coś weźmiesz dla siebie.

 

Wsparcie bloga