W Rzeczpospolitej ukazał się artykuł pod tytułem „ucieczka od drogich agentów nieruchomości„. Tekst ma formę peanu na cześć ultranowoczesnego podejścia do pośrednictwa, w którym nie liczą się już relacje, ale sama funkcja. Dostarczenie towaru użytkownikowi za maksymalnie minimalną cenę. Czy to model,  w którym zwykły agent jest już zbędny? 

Rynek, podobnie jak natura nie znosi próżni. Zawsze znajdzie się kilku śmiałków, którzy odważą się zagospodarować dziewiczy i niedostępny ląd w nadziei rychłych zysków. Jednym się udaje, drugim niekoniecznie. Sukces od porażki dzieli najczęściej cienka linia. Linia czasu. Nie każdy potrafi wejść w odpowiednim momencie.

 

eMoov

Quirkowi widać się udało. Zaryzykował i zainwestował w biznes, który jak mówi, przynosi mu już blisko mln funtów obrotu miesięcznie. Model jest bardzo prosty. Online’nowa agencja nieruchomości, która „ogranicza” się tylko do wykonywania zdjęć nieruchomości, wystawiania ofert i kojarzenia stron transakcji. Sprzedający, dzięki ogromnej bazie wiedzy z serwisu, sami pozyskują informacje, w jaki sposób poprowadzić transakcje. Internetowi agenci tylko doradzają. Nie uczestniczą w prezentacjach, nie negocjują, nie piszą umów, nie biegają za dokumentami, nie wystawiają wielkich faktur. Wniosek? Zwykły agent nieruchomości jest już zbędny!

 

Quirk wręcz mówi: eMoov jest znacząco tańszy od wielkich agencji nieruchomości, a zatem jego pracownicy nie potrzebują oszukiwać, posługiwać się kłamstewkami, nie muszą walczyć

 

W porządku, ale co o tym wszystkim myśleć? To tak ma wyglądać przyszłość? Zawód pośrednika będzie sprowadzał się do internetowego odźwiernego nie mającego kontaktu z realnym klientem? I tak, i nie…

Wiesz dlaczego eMoov odnosi sukces? Ponieważ daje swoim klientom to czego chcą – towar za darmochę! I piszę to zupełnie serio. Realizuje te same potrzeby, co klasyczne agencje nieruchomości, ale pobiera za to śmiesznie małe wynagrodzenie. Eureka! eMoov odkrył lek na ból wszystkich klientów. Ale, ale czy aby na pewno? Online’owa agencja nieruchomości z pewnością jest łakomym kąskiem dla dużej grupy klientów, ale nie dla wszystkich. Świat byłby za piękny. Pozostają jeszcze klienci, którym biznes Quirk’a nie przemówi do „rozsądku”. To Ci, którzy mając te same potrzeby na które odpowiada eMoov, oczekują ich realizacji za pośrednictwem innego świata wartości.

 

Jaką markę budujesz?

W teorii brandingu można rozróżnić trzy typy marek: LoveBrands, TrustBrand i DoBrands. Te pierwsze skierowane są do konsumentów, dla których najistotniejsze znaczenie mają takie miękkie wartości.  Takie jak pasja, wiara w idee, chęć zmiany świata, bycia częścią czegoś wielkiego, umiłowanie do estetyki, design’u piękna. Przykład? Apple, marka którą albo się kocha, albo nienawidzi. Nie sposób być pośrodku, bo jeśli tak, to tylko na krótką metę. TrustBrand to marka, którą się kupuje, ponieważ się jej wierzy.

Konsument pokłada wielkie zaufanie w jej obietnicę i jest przekonany, że ona zrealizuje ją lepiej niż ktokolwiek. Przykład? Volkswagen. Myślisz o bezpiecznym aucie, myślisz o volkswagenie. To marka, która jest zbudowana w oparciu o ideę zaufania. I wreszcie DoBrand, marki które są „przedmiotami”. Konsumenci je kupują, ponieważ minimalnym kosztem zyskują maksymalne korzyści. Nie liczy się nic, poza realizacją potrzeby niskimi nakładami. Przykład? eMoov….

 

Zwykły agent…

Klienci, którym nie zależy na relacjach, na zaufaniu, na pewności, na bezpieczeństwie trafiają do internetowej agencji nieruchomości. Dla nich liczy się maksimum za minimum. Nie mają głębokich potrzeb związanych z zakupem czy sprzedażą nieruchomości, więc mogą sobie pozwolić na internetową formę.

Jeśli więc budujesz markę, którą klienci wybierają, gdyż ją kochają bądź jej wierzą, nie obawiaj się online’owych agencji nieruchomości. W przeciwnym razie, no cóż…Będzie Tobie towarzyszyła wieczna przepychanka na polu coraz wyższa jakość/coraz niższa marża.

Przyszłości nikt nie zna. Jeszcze się taki nie narodził. Co by się jednak nie stało, pośrednictwo nie zniknie. Absolutnie. Mogą się zmieniać narzędzia, metody działania, style komunikacji, ale te odwieczne potrzeby klientów ktoś będzie musiał realizować. Może to być Twoja marka, o ile będzie spełniała ich oczekiwania i tworzyła świat, którego potrzebują. Can You?

 

Artykuły, które warto przeczytać w tym temacie:

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.