Skończyłem „Wałkowanie Ameryki„. Wałkowanie bardzo przyjemne, wcale niedługie i wbrew pozorom nieogłupiające. Nie nudne, nie monotonne, nie beznamiętne. Raczej inspirujące niż dekonspirujące. Naprawdę znośne, nawet bardzo.

Marek Wałkuski na lekko ponad 300 stronach robi przebieżkę po najsilniejszych stereotypach i najważniejszych wartościach społeczeństwa amerykańskiego. Pokazuje, dlaczego Ameryce jest coraz bliżej do rasowej czerni niż bieli. Skąd bierze się wysoki poziom tolerancji społeczeństwa, z czego wynika kult broni, indywidualizmu, wolności słowa i wyznania. Dlaczego na pytanie „co u Ciebie słychać”, Amerykanie zawsze odpowiadają „wszystko w porządku” i o co tak naprawę chodzi z tym American Dream.

Książka pobudza do wielu przemyśleń i refleksji. Ja z tego rezerwuaru obfitości wybrałem dwie: nieruchomości i styl życia (jakżeby inaczej) oraz obraz Amerykanów w naszych polskich oczach.

 

Po adresie będą Cię sądzić

Dla mnie jako dla praktyka nieruchomości ujmujące jest to, jak wielką wagę w Stanach, w porównaniu do Polski, przykłada się do lokalizacji. To gdzie zamieszkamy będzie determinować nasz styl życia, to jak inni będą nas postrzegać i jak my sami będziemy siebie określać. Bez większego znaczenia jest różnica w metrach o pięć w tę czy w tamtą stronę, położenie na piętrze, czy stan i wystrój nieruchomości. Istoty jest fizyczny adres, który zapewni nam „być albo nie być” w lokalnej świadomości społecznej. U nas tylko dużo mówi się o lokalizacji, mniej w tym kierunku faktycznie się działa. Przynajmniej takie mam wrażenie.

Czymś naprawdę godnym uwagi jest także zakres informacji udostępnianych przez amerykańskich pośredników. Ich wiedza nie ogranicza się tylko do ceny, piętra czy, jak w naszym przypadku zawsze wątpliwej, formy własności. Tam istotne są konkrety: statystyki zdawalności egzaminów, jakość opieki socjalnej, stopień skomunikowania dzielnicy, ilość punktów handlowo-usługowych, placówek administracyjnych, sąsiedztwo itd. Liczy się wszystko to, co u nas sprowadza się do zawoalowanego milczenia. Naprawdę mamy czego się uczyć.

 

Co tak naprawdę wiemy

Po lekturze książki Wałkuskiego nasuwa się jeszcze jeden wniosek. Paradoksalnie im więcej mówi się o Ameryce, tym mniej o niej wiemy. Medialne przekazy kreślą obrazy wyrwane z kontekstu, pozbawione historii i chronologii zdarzeń. Posługują się uproszczeniami, które wbrew pozorom większą krzywdę czynią nie Ameryce, lecz nam. Wałkuski proponuje inną drogę – obiektywną podróż po zakamarkach amerykańskich mitów.

 

 

Dla mnie nauka z lektury jest następująca. Zanim powiesz coś o Ameryce i Amerykanach zastanów się dwa razy. Możesz bowiem łatwiej zdradzić własne kompleksy niż dostrzec cudze wartości. Szczerze polecam.

 

Artykuły, które warto przeczytać w tym temacie: