Największym odzwierciedleniem osobowości, duszy i nastawienia do świata jest nasze wnętrze. Nie te duchowe, a materialne. Miejsce, w którym żyjemy na co dzień jest najpełniejszym odbiciem naszego „ja”. Zobacz jak właściwie zadbać o ostatnie pierwsze wrażenie.

Dopiero będąc w czterech ścianach zrzucamy z siebie wszystkie zewnętrzne maski. Odrzucamy powierzchowność kontaktów zawodowych, przesadną spolegliwość przyjacielską czy sąsiedzką kurtuazję. Wówczas jesteśmy sobą, a nie ideałem który udajemy.

Sprzedaż mieszkania czy domu, to fascynująca przygoda. Prawdziwa podróż po niezbadanych lądach obcych umysłów i ich nieodgadnionych preferencjach. Co świadczy o jej powodzeniu? Te same elementy, które są odpowiedzialne za to, jak na podstawie kilku pierwszych sekund poznania kategoryzujemy innych.

 

Powiedź mi jak mieszkasz, a powiem Ci kim jesteś…

Czym różni się pierwsze wrażenie wywarte podczas spotkania z drugą osobą od tego rodzącego się podczas oglądania nieruchomości? Niczym. I tu i tu dokonujemy schematycznych uproszczeń na podstawie, zdaje się, mało istotnych elementów. Ale jak wszędzie – diabeł tkwi w szczegółach. W przypadku sprzedaży nieruchomości? Porozrzucane zabawki, sterty brudnych naczyń i niedomknięte szafki. Krzywo zawieszone obrazy czy góra niedbale ułożonych ubrań informują o jednym. O stylu życia, którego jako kupujący, nie kupujemy.

Ale dlaczego? Ponieważ nie chodzi o to, czy przez ten bałagan  klient pomyśli o właścicielu, jako o niechlujnym obiboku. Sęk nie w tym, że sypialnia ma tyle metrów, okna usytuowane są od zachodu a kuchnia w pełni umeblowana…

W pierwszym wrażeniu chodzi o coś zupełnie innego. O emocje, które sprawią, że kupujący „poczuje się jak u siebie”, że poczuje się kimś więcej niż jest.

Pierwsze wrażenie, to ramy i szkic obrazu mieszkania, który kupujący może kolorować zgodnie z własną filozofią życia. Z jednej strony ten rys powinien być jak najbardziej czysty, z drugiej maksymalnie wyrazisty.

 

A w ogóle to po co to wszystko

Stąd właśnie tyle mówi się o porządkowaniu, odgracaniu, usuwaniu niepotrzebnych rzeczy, odmalowywaniu ścian i drobnych remontach. Wszystkie te czynności pomagają kupującemu łatwiej wyrobić pozytywny obraz nieruchomości. Pierwsze wrażenie obrazuje styl życia, który chcemy sprzedać. To, w jaki sposób go przedstawimy będzie determinować nasz sukces. Tak naprawdę w ogólnym rozrachunku liczy się tylko on. Wszystko co ponadto jest kwestią racjonalizowania naszego wyboru. Dlatego jej prezentowanie powinno być swoistą celebracją. Ukłonem w stronę klienta, który z całej ferii ogłoszeń powinien zapamiętać tylko to jedno. Nasze.

Niestety, dążąc do perfekcji w kreowaniu pozytywnego pierwszego wrażenia bardzo łatwo można przesadzić. Często sterylizujemy wnętrza tak bardzo, że przypominają zimne laboratorium aniżeli przytulne gniazdko. A nie w tym rzecz.

Największą sztuką jest zachowanie umiaru. Dbanie o pozytywne pierwsze wrażenie nie polega więc na koloryzowaniu rzeczywistości. Przeciwnie. Na przedstawianiu potencjalnego stylu życia. Sprzedający powinien witać klienta bardziej w stroju, w którym gości dobrych znajomych na imprezie okolicznościowej, niż w ulubionej pidżamie.

Pierwsze wrażenie sprzedawanego mieszkania jest ogromnie ważne. Nie ze względu na mieszkanie samo w sobie, ale ze względu na styl życia, który kreuje. Naprawdę warto o tym pamiętać przy następnym spotkaniu z nieznajomym kupującym. Może ich być niewielu a każdy na wagę pierwszego wrażenia.

 

Artykuły, które warto przeczytać w tym temacie: