Zabawa w przewidywanie przyszłości to zadanie nie tyle trudne, co niewdzięczne. Na podstawie analizy przeszłości można skonstruować jakiś model trendu, ale sprawdzić się on może o tyle, o ile zostanie dobrze „wycelowany”.

Malcolm Gladwell w swoje książce „Co widział pies i inne przygody” opisywał sytuację wojny w Zatoce Perskiej i bombardowań przez amerykańskiego samoloty irackich celów. Operacje wydawały się wielkim sukcesem. Jednak przeprowadzone dopiero po wojnie analizy dowiodły, że większość zniszczonych obiektów stanowiły nie rzeczywiste cele, lecz ich atrapy. Amerykanie korzystając z nowoczesnego sprzętu fotograficznego, tak bardzo zawierzyli jego możliwościom, że zupełnie zignorowali możliwość zastosowania przez przeciwnika sztuczki. Przewidywania, gdzie znajdują się cele, okazały się błędne ponieważ aparaty zostały wymierzone w niewłaściwe miejsce, a umysł już dopowiedział swoją wersję zdarzeń. Ludzie widzą, to co chcą wiedzieć. Rzadko kiedy to, co jest.

Ta opowieść jest moją ulubioną anegdotą na temat prognozowania i przewidywania. Pozwala w tym marzycielstwie zachować rozsądek, co oczywiście nie znaczy, że od zabawy w przewidywanie powstrzymuje. Raczej daje świadomość błędów niż barierę do ich niepopełniania. Pobawmy się więc. Oto 6 trendów branży nieruchomości anno domini 2014.

1. Rok mobile

2013 minął pod sztandarem responsywnego designu i technologii mobilnych. Największe serwisy ogłoszeniowe, domiporta, otodom, gratka przeszły solidną zmianę dostosowując się do użytkowników tych małych, cudownych urządzeń, jakimi są smartfony. Nieruchomości-online wypuściły przepiękną aplikację, a morizon wzbogacił własną o kilka istotnych funkcjonalności. Niektóre biura nieruchomości również zrobiły ukłon w stronę użytkowników technologii mobilnych. 2014 z pewnością nie będzie przełomem w tej kwestii, ale spodziewam się intensyfikacji działań właśnie na zmianę w obszarze responsywności. Rozwój jest niezbędny jeśli chce się zostać na pokładzie pośrednictwa. W przeciwnym wypadku, no cóż – za burtę!

2. Videomarketing

W ubiegłym roku, praktycznie z miesiąca na miesiąc, można było obserwować nie tylko większą otwartość pośredników na obcowanie z kamerą, ale przede wszystkim docenienie videomarketingu jako realnego kanału wsparcia sprzedaży. 2014 będzie prawdziwą eksplozją wirtuozerii przed kamerą. Pośrednictwo „dojrzało” już do tej formy komunikacji, więc nie pozostaje nic innego, jak spodziewać się licznego potomstwa.

3. Atomizacja usług

Deregulacja stała się faktem. Usługi pośrednictwa straciły ministerialną nobilitację i zeszły do poziomu zwykłego handelku. Dobrze czy źle, trzeba ten fakt wykorzystać na własną korzyść. Jak? Ci, którzy już są na rynku będą swoją usługę albo hermetyzować, nadając etykietę klasy premium, albo konsolidować zarówno z innymi formami działalności, jak i partnerami biznesowymi. Pojawią się jeszcze ci nowi. Ci, którzy mają szansę na wywołanie niezłego zamieszania na rynku. Będą atomizować usługi dostosowując ofertę do zróżnicowanych portfeli klientów. Zmienią rynek jeśli, albo będzie ich dużo i zagłuszą stare pośrednictwo, albo pojawi się duży gracz. Co by się jednak nie zdarzyło, klasyczne pośrednictwo może odnieść z tej batalii tylko korzyść w postaci radykalnego wzrostu jakości usług, na czym i sami klienci skorzystają.

4. Specjalizacja

Tak jak na rynku pracy obserwuje się trend specjalizacji, tak w branży nieruchomości ta tendencja stanie się normą. W cenie będą profesjonaliści obsługujący dany segment. Im węższy i bardziej skomplikowany, tym lepiej. Pozycjonujący się jako specjaliści od sprzedaży mieszkań, domów, działek, ogarniający wynajem, pomoc klientom w kupnie, wykończeniu wnętrz czy projektach inwestorskich. Może też pojawią się w końcu specjaliści skoncentrowaniu na klientach inwestycyjnych, tak pomijanych na dotychczasowym rynku.

5. Obrazy

Nowe Media sprawiły, że dzisiejsza wartość informacji nosi zupełnie inny ładunek niż jeszcze kilka lat temu. Chociaż łatwo dotrzeć do pożądanej wiedzy, jest „prawdziwość” jest wątpliwa. Informacja charakteryzuje się powierzchownością, tymczasowością i alegorycznością co właśnie sprawia, że nie można jej ufać. Z dnia na dzień, w internecie coraz trudniej zweryfikować odnajdywane treści. Słowa już nie wystarczają za prawdę. Potrzeba czegoś więcej. Potrzeba nam obrazów. Komunikacja będzie się „wizualizowała”. Tę „oczywistą oczywistość” bardzo dobrze widać na przykładzie zmian jakie zachodzą w portalach społecznościowych: facebook, google plus, twitter. Obrazy tego kim jesteśmy, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy będą przyświecać komunikacji anno domini 2014. A więc, nie mów, pokazuj.

6. Efektywność

Wzrost konkurencyjności to idealny powód, aby jeszcze baczniej przyglądać się każdej wydawanej złotówce. W efektywność zacznie, a przynajmniej powinno zacząć bawić się coraz więcej firm. Mierzenie zapytań mailowych i telefonicznych, badanie skąd przychodzą do nas klienci to absolutne „must have” nowoczesnego marketingu nieruchomości. Przyjaciel powiedział mi kiedyś, że jeśli nie mierzysz, nie zarządzasz. A jeśli nie zarządzasz, jak chcesz odnieść sukces w biznesie? Mierzcie i dzielcie się tym wszyscy.
Ameryki nie odkrył Krzysztof Kolumb. Ten dotarł jedynie do wysp Bahama. Wcześniej, pod koniec pierwszego tysiąclecia, na kontynent północnoamerykański zawitali wikingowie pod wodzą Leifa Ericssona. A podobno pierwszym Europejczykiem Europejczykiem (czyli tym doby współczesnej) był niejaki John Cabot.

Ta prognoza też nie pretenduje do miana odkrywania Ameryki, ale jeśli już jesteśmy w tej metaforyce, to raczej do kolejnej wyprawy na dopiero co odkryty ląd. Bo chociaż niezbadany, to lepiej przypuszczać, co nas może spotkać niż iść na oślep. Uratuje to nas od nieprzyjemnych niespodzianek. Można się wówczas przygotować na nieznane. A nawet, jeśli nic z tego co przewidywaliśmy się nie zdarzy, to jeszcze nic strasznego. Ba, może to i lepiej. Masz asa w rękawie – koncept, który można wprowadzić na rynek, nim rynek sam to uczyni.