Pośrednik (nie)potrzebny. Krótki manifest.

12

Cze, 2017

Podobno najlepszą metodą przewidywania przyszłości jest jej tworzenie. Bez wątpienia jednak najlepszą metodą unikania kłopotów jest zapobieganie ich powstawaniu. Ale kto by na to zważał.

Pośrednik nieruchomości. Prawdziwy zawód zaufania publicznego. Specjalista w swoim fachu. Baczny obserwator rynku, który w każdym momencie ma pełen przegląd pola. Zna dostępne oferty, ceny, trendy. Nic nie ujdzie jego uwadze. Sprawdzony opiekun klienta. Obecny na każdym kroku, dostępny praktycznie na zawołanie, przenikliwy i przewidujący. Nieoceniona pomoc w sprzedaży nieruchomości. Chciałoby się rzec…

Pośrednik (nie)potrzebny

Tymczasem każdego dnia musimy „udowadniać” swoje jestestwo w łańcuchu pokarmowym rynku nieruchomości. Niestrudzenie prowadzimy walkę o wykazanie racji naszej obecności. Łamliwym głosem udowadniamy, że jesteśmy potrzebni. Wyciągamy ciężkie działa i prowadzimy kampanie, o kryptonimie ZZZ – „zobacz, zrozum, zatrudnij”.

No coż, to jest naszym biznesem. Chcemy sprzedawać swoją usługę więc musimy walczyć o Twoją uwagę i przekonać, że jesteśmy przydatni. W tej walce, chociaż zmienia się układ sił, to jedno pozostaje constans.

Jak trwoga to do…pośrednika

  • Łukasz, wczoraj wypowiedzieli nam umowę a nie zapłacili z dwa ostatnie miesiące, co robić?
  • Ostatnio nie mogłam wejść do mieszkania. Chyba wymienili zamki a za miesiąc kończy się umowa. Co mam zrobić?
  • Wpłaciłem zadatek na mieszkanie od dewelopera i muszę do końca miesiąca sprzedać chatę – ratunku!
  • Kupujący naciskają mnie, żebym obniżył cenę bo wspólnota ma dług i dowiedzieliśmy się, że podniosą fundusz remontowy… i tak dalej.

To przykładowe zdarzenia tylko z kilku dni.  Poniżej rzut z SMSa koleżanki. Wiem, że każdy pracujący w tej branży ma podobnie.

Pośrednik nieruchomości jest jak zawleczka bezpieczeństwa. Płacisz za komfort rozwiązania problemów, które się nie pojawiły. Smucą mnie sytuacje kiedy dochodzi do takich przypadków bo zazwyczaj ktoś na nich traci. Dlatego…

Drogi kliencie. Znajomy. Kolego.

Jeśli chcesz sprzedać, sprzedajesz bądź kupujesz nieruchomość weź głęboki oddech. Zastanów się czy ktoś z Twoich znajomych nie „siedzi” w nieruchomościach. Nie ogarnia tego tematu. Być może przypomnisz sobie jakieś posty na facebooku. Skojarzysz hasło „dni otwarte” z kolegą X, z jakimiś zdjęciami mieszkań i hashtagiem #nieruchomości. Może Twój sąsiad ma oklejone auto, wskakuje codziennie rano w lakierki i pod krawatem spotyka się z ludźmi na nieruchomościach. To coś znaczy.

Zamiast rzucać się na głęboką wodę, testować i narażać się na grymas losu – zapytaj. Zadzwoń. Umów się na spotkanie. Niezobowiązująco. Daj sobie szansę. Nie po to, aby agent zarobił. On sobie poradzi, bo na tym polega jego praca. Ale po to, abyś Ty wykorzystał możliwości kontaktów i zagwarantował sobie lepszy start. Tak po prostu.

Wsparcie bloga