Krótka historia o tym, kim jest lider. Wpokoju panował półmrok. Zbliżała się czternasta godzina posępnego zebrania i każdy czuł wszechogarniające zmęczenie. Nie, to nie było zmęczenie, lecz frustracja wymieszana z przygnębieniem. Wszyscy wiedzieli, że znaleźli się w sytuacji bez wyjścia.

Podnosząc się z ciężkiego jak ołów siedzenia, głos zabrała Karolina i przerywając impas melancholii zaczęła przemawiać. Z początku z wolna, następnie coraz śmielej i głośniej. Mówiąc o trudnych czasach kreśliła obraz lepszego jutra. Posępne miny zespołu łagodniały. Opuszczone nisko głowy podnosiły się, a na ustach pojawiał się uśmiech. Ten widok dodawał Karolinie odwagi. Przemawiała jeszcze śmielej gestykulując niczym estradowa gwiazda.

Jak przystało na prawdziwą dyrektorkę, była pierwszą, która obudziła się z letargu i okazała wolę walki. Po dwudziestu minutach przemowy, wielokrotnie przerywanej gromkimi brawami i okrzykami, spotkanie wyglądało zgoła inaczej niż na początku. Chociaż sytuacja finansowa nie uległą zmianie, w sercach sprzedawców nastąpiła prawdziwa rewolucja. Każdy wierzył, że jest w stanie poprawić wyniki i podnieść firmę z ciężkiego nokautu.

Przywołana wyżej historia, choć co prawda zmyślona, mogłaby idealnie oddawać ducha bycia liderem. Oto jednostka w obliczu kryzysu niczym William Wallace staje odważnie do walki, motywacyjną przemową budzi w innych nadzieje i mobilizuje do działania. Zły czar kryzysu pryska a na horyzoncie pojawia się wizja sukcesu. Czy nie tak wyobrażasz sobie lidera?

 

Szczypta inspiracji

Kilkanaście dni temu na platformie TED obejrzałem serię prezentacji o przywództwie. Jedne były krótkie inne dłuższe, jedne mniej lub bardziej ciekawie,  ale wszystkie inspirujące. I co najlepsze, chociaż każda dotyczyła kwestii bycia liderem, to jednak opowiadała zupełnie inną historię

Okazało się, że liderem niekoniecznie jest ktoś potrafiący wygłosić motywacyjną mowę i pobudzić innych do działania. W tym jest coś głębszego. Simon Sinek pokazał, że liderem jest ten, kto ma głębokie poczucie DLACZEGO robi to, co robi. Italy Talgam, w świetnej prezentacji o dyrygentach nakreślił wizję lidera jako tego, który pozwala każdemu grać własną melodię. Derek Sivers z kolei  w zaledwie trzyminutowej prezentacji przedstawił lidera jako dziwaka. Opowiedział o chłopaku, który w zaskakującym zrywie emocji oddaje się muzyce i zaczyna uprawiać wariacki taniec. Wszyscy wokół patrzą na niego jak na odmieńca. Z każdą chwilą jednak dołączają do niego nowi „wyznawcy”, a  po kilku minutach tańczy cały tłum.

Kiedy tak zastanawiałem sie nad tymi prezentacjami i ideą przywództwa, przypomniałem sobie o greckiej filozofii. A konkretnie o platońskiej akademii i szkole perypatetyckiej, które były miejscem rozwoju. Oazą dialogu pozwalającego wszystkim lepiej zrozumieć otaczającą rzeczywistość.

 

Kim jest lider?

I gdy myślę o istocie przywództwa, to o mam jedną odpowiedź na pytanie „kim jest lider”. Otóż jest nim ten, który tworzy środowisko do zmiany.

Nie trzeba posiadać wielkiej wiedzy z danej dziedziny, miliony fanów, być świetnym mówcą motywacyjnym, coachem czy innym CEO. Być tym pierwszym, za którym idą tłumy, fizycznie przewodzić czy wyznaczać kierunki. Wystarczy być sobą i w tej sobości tworzyć środowisko umożliwiające zmiany. Pozytywne.  Aby być liderem trzeba po prostu wpływać  na swoje otoczenie. I co najdziwniejsze, wcale nie chodzi o to być z przodu. Raczej z tyłu pozwalając innym być lepszymi niż my sami.

Tak jak w prezentacji Drew Dudley’a – liderem jest każdy z nas. Każdy kto przyczynia się do poprawy życia innych. Myślisz o sobie jak o liderze?

fot. johnhopephotography

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.