Są ludzie, których nie znać nie sposób. Są też tacy, których nie znać nie wypada. Są wreszcie ci, dla których historia przygotowała miejsce szczególne. Jedną z takich osób jest grecki filozof Platon. Przeczytaj jak można skutecznie zaprzepaścić wizerunek eksperta.

Wielkość Platona nie polega tylko na odkryciu nowej rzeczywistości (świata idei). Snucia rewolucyjnych koncepcji politycznych (prekursor projekcji komunistycznych) czy ważkim poglądom religijnym (obrońca nieśmiertelności duszy i). Dorobek Platona to doskonała scheda prawd o życiu, które mogą być źródłem najwspanialszych inspiracji. Jedną z nich jest krytyka sofistycznej retoryki.

Sofiści posługiwali się językiem, który dziś stosują handlowcy, agenci, akwizytorzy, różnej maści oratorzy i pośrednicy. Język ułudy i pozorów. Retorykę, która według Platona była wypaczeniem prawdy.

Uważał on, że takie sofistyczne mamienie to nic ponad pochlebstwa. Miałkie podlizywanie się, sztuczne zaskarbianie zaufania i fasadowość. To wyrafinowane dążenie do zyskania aprobaty i przekonywania wszystkich, że się na wszystkim zna. Tak w V w p.n.e. sofiści budowli wizerunek eksperta. A dziś?

 

Wizerunek eksperta

Handlowiec, pośrednik, agent, doradca – to oni właśnie, aby zaskarbić uwagę klienta często uciekają się do retorycznych sztuczek. Kreują siebie na fachowców, specjalistów i ekspertów. Od wszystkiego. Jest to szczególnie widoczne w „młodych” biznesach, gdzie adepta rzuca się w rynek tylko w jednym makiawelicznym celu. Zrobić transakcje. A kompetencje?

Proszę bardzo! Wystarczy posłużyć się ekspercką nowomową, wplatać obcobrzmiące terminy, zadbać o dobry wizerunek i elektroniczne gadżety a aura wyjątkowości spłynie sama. Iluż to klientów wpada w macki niedoświadczonych i niedouczonych specjalistów, którzy tylko grabią ich z ciężko zarobionych pieniędzy.

 

Wizerunek eksperta jest ważny, jednak jeśli nie idzie w parze z wiedzą, staje się karykaturą samą siebie.

 

Do niczego, bo do wszystkiego

Dlaczego dziś zdanie o pośredniku jest tak negatywne? Dlaczego spada na niego odium krętactwa i nieuczciwości. Wyzysku, jednostronności i pazerności? Czy nie zapracował sobie na to latami poniżania klientów w imię bezkompromisowego wykorzystywania ich niewiedzy?

Każdy zna się na obsłudze działek, siedlisk, domów, lokali i mieszkań. Każdy wycenia, załatwia kredyty, pośredniczy, radzi, zarządza, konsultuje a już ostatnio przygotowuje do sprzedaży. A do tego jest doradcą, finansistą, psychologiem, socjologiem, antropologiem, specjalistą od marketingu a nadto biznesmenem.

Osobiście z tego szerokiego grona uwielbiam słowo doradca. Bo doradca, czyli kto? Już specjalista czy jeszcze nie? Wszystko mu wolno, ale za nic nie odpowiada. Kwalifikacje są wielką zagadką a zakres kompetencji oceanem niewiedzy. Przestańmy się więc oszukiwać. Tak naprawdę nie sztuką jest nie wiedzieć. Sztuką jest do własnej niewiedzy się przyznać i tym samym oszczędzić trosk klientom.

 

Nie ma już omnibusów

Co więcej, nikt ich nie oczekuje. W dobie cyfryzacji pozyskanie informacji na jakikolwiek temat nie jest problemem, jak jeszcze kilkanaście lat temu. Dziś więc o wiele bardziej niż kiedyś istotniejsze są relacje. Szczerość, prawda, sprawiedliwość. Cnoty, które dla Platona były wyznacznikiem człowieczeństwa.

Sprzedawcy mają dwa sposoby na realizację swych zadań. Albo poprzez uwagę, albo poprzez zaufanie. Retoryka sofistów pomaga tym pierwszym. Zawodowy sukces osiąga się tylko za pośrednictwem drugiego. Jaka więc płynie lekcja z platońskiej nauki o retoryce? Nie wiesz, nie udawaj. Nie wstyd nie wiedzieć, wstydem jest swą niewiedzą karmić innych. Niewiedza jest w cenie, ponieważ jak nic w sposób rzetelny świadczy o prawdzie…. Platon byłby dobrym pośrednikiem.

 

Artykuły, które warto przeczytać w tym temacie:

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.