Wyobraź sobie, że właśnie szukasz nowego mieszkania. Dokładnie wiesz czego chcesz, jaki rozkład i metraż mają mieć pokoje, w jakim standardzie muszą być wnętrza. Rozglądasz się za lokum w centrum miasta, niska zabudowa, maksymalnie trzecie piętro, cena do 400.000 zł. Asystent nieruchomości jest Ci potrzebny?

Co robisz? Wpisujesz w Google „mieszkania poznań”, klikasz pierwszych kilka stron i zaczynasz podróż po meandrach rynku. Nieważne czy jesteś na gratce, domiporcie czy otodomie – system jest podobny. Przeglądasz kolejne listingi ofert w międzyczasie klikając w poszczególne ogłoszenia i tym samym dokonując jakiejś tam selekcji. Tak przez kilka tygodni. Cóż, mało przyjemny proces.

 

Internetowy asystent nieruchomości

Aż tu nagle pojawia się coś nowego. Asystent nieruchomości – buku.pl. Nowa wyszukiwarka, która – jak to każdy ambitny biznes – ma odmienić oblicze rynku. Ciekawe. Czym się wyróżnia na tle konkurencji?

Po pierwsze to nie serwis, a agregator ogłoszeń, który ma porównywać setki ofert i wyświetlać je w określonym porządku. Jakim? Zdefiniowanym przez potencjalnego kupującego. Klient ma zaznaczać na mapie interesujący go obszar, wpisywać pożądane kryteria a specjalny algorytm wyświetli mu nieruchomości najbardziej dopasowane do jego potrzeb. Brzmi genialnie, prawda?

Po drugie, buku stawiając się roli asystenta ma na rynku spełniać funkcję ochronną. To znaczy, dzięki odpowiedniemu systemowi parametryzowania ogłoszeń ma nadawać im określoną wagę i wartość nagradzając tym samym te najlepsze (kompletność) i odejmując punkty tym gorszym (skąd to znamy? #morizon).

Z pewnością jeśli dotarłeś do tego momentu niewiele Cię zaskakuje. Właściwie nic. Ot kolejny serwis, który chcąc zmonetyzować biznes będzie zarabiał na pośrednikach. Już nawet widzę miny konkurencji nic nie robiącej sobie z  kolejnego gracza. Bo z drugiej strony, powiedzmy sobie szczerze. Zrobić produkt to jedno, ale sprawić żeby trafił on do masowego klienta (to dlatego koleżanki i koledzy jesteśmy na serwisach), to już wielka sztuka. Czy buku sobie poradzi? Nie wiem. Chciałbym, bo….

Technologia jutra?

Mam szczególne upodobanie i sympatię do wszystkich nowych projektów, które są formą udoskonalenia rynku. Wyeliminowanie duplikatów, koncentracja na wyłączności, poprawa jakości prezentacji. To naprawdę interesujący koncept mogący wiele wnieść. I jeśli za technologią pójdzie efektywna komunikacja marketingowa będzie naprawdę nieźle. Ale póki co….

Było już trochę podobnych projektów, jak chociażby starbroker czy okolica.pl, które rewolucji nie zrobiły. Pytanie czy zrobią stawiam pod wątpliwość.

Osobiście czekam na coś naprawdę innowacyjnego. Aplikację analizującą nasze preferencje życiowe i prezentującą określone oferty nieruchomości w momencie, w którym będziemy akurat obok nich przechodzić. Zaznaczam, że szukam danej nieruchomości. Opisuję ją bardzo dokładnie i zapominam o tym. W pewnym momencie kiedy przechodzę akurat niedaleko tego, czego szukam system powiadamia mnie o tym – trochę jak monitoring internetu – a ja to analizuję. I bach, kupuję. To jest wg mnie przyszłość rynku!

Co więcej, czekam na aplikację, dzięki której będę mógł również otrzymywać niejako rekomendacje społecznościowe dotyczące konkretnych ofert. Jest przecież tak, że jedno mieszkanie ogląda nawet kilkanaście klientów więc warto byłoby zebrać od nich jakiś feedback i przekazywać go kolejnym zainteresowanym.

Czy buku jest czarnym koniem wyścigu o uwagę kupującego? Nie wiem. Wiem, że na pewno warto sprawdzać nowe narzędzia, aby  móc się rozwijać. Czy jak to mówi przekaz nowego serwisu, osiągnie on przewagę dzięki technice? Audi osiąga. Może przed buku również jest świetlana przyszłość.

 zdjęcie: emestopletsh