Podobno Ci, którzy wszystko sprzedają sami nie stanowią żadnej wartości. Gdzie jest granica między sprzedażą wiedzy, a dzieleniem się nią? Czy mówić półsłówkami, nie dopowiadać, zostawiać pole na wolne interpretacje, czy odwrotnie – literalnie tłumaczyć co na rzeczy? Internetowe porady nieruchomości. Czy warto ich udzielać?

Jakiś czas temu spędziłem długie minuty, jeśli nie godziny, na rozmowie dotyczącej zasadności sprzedaży klientom naszej wiedzy. Chodzi o to czy sensownym jest odpowiadać na pytania sprzedających bądź kupujących podając im klarowną ścieżkę rozwiązania?

Do tej pory sądziłem, że dzielnie się wiedzą jest naturalnym procesem prezentowania własnej siły. Pokazywania tego, jak potężną dawką wiedzy i doświadczenia dysponuję, że pozwala mi to na niesienie pomocy. Świat jednak nie jest taki prosty i jak się przekonałem, takie wsparcie może być odebrane jako głupota. Czyli przyzwalanie na bezceremonialne wykorzystywanie siebie.

 

W czym rzecz?

Schemat wygląda prosto. Klient, sprzedający czy kupujący, ma problem i zadaje pytanie. Na przykład na forum, na fejsie czy gdziekolwiek indziej. I teraz – czy pośrednik ma udzielić mu odpowiedzi jednoznacznie wskazując rozwiązanie, czy też powinien… chachmęcić? Powiedzieć tak, aby nic nie powiedzieć. Zabrać głos, lecz milczeć. Wskazać, nie precyzując. Bo po co pokazywać rozwiązanie? Lepiej niech klient przyjdzie i zapłaci nam a nie wykorzystuje pośredników jako sieć darmowych konsultacji! Jak więc robić?

Jak tak się zastanowię, to jestem przekonany, że problem nie leży w tym, czemu ma to służyć?

 

Internetowe porady nieruchomości – czy warto ich udzielać?

Trzeba  spojrzeć prawdzie w oczy. Klient, który wykorzystuje sieć aby uzyskać odpowiedź na nurtujący go problem znajdzie rozwiązanie. Tak czy siak, prędzej czy później i jak nie w tym, to w innym miejscu. Nie o to tu chodzi. Odpowiadamy nie dla tego, który zadaje pytanie, lecz dla tych którzy odpowiedzi czytają. To dla nich, tych wszystkich, którzy spoglądają na nas przez internetowe oko budujemy swój wizerunek. To tu prezentujemy nasz – choć nie lubię tego słowa –profesjonalizm. Inaczej mówiąc, chodzi o to, aby dzięki naszej aktywności klienci zobaczyli w nas wartość. To coś, co pozwoli zaufać pośrednikowi.

Są więc dwie możliwości. Albo budowania z klientami relacji partnerskich. Albo relacji patriarchalnych,

Przykro mi to mówić, ale przez lata panował na rynku ten drugi model. Widać, że się nie sprawdził czego dowodem jest strach przed deregulacją. Ci, którzy dla klientów tworzą wartość wynikającą ze współpracy takich obaw nie mają. Do której grupy Ty należysz? Udzielasz internetowych porad nieruchomości czy też budujesz mur wokół swego profesjonalizmu?