Rzeczywistość nierzeczywista. Co nas może spotkać w naszym mieszkaniu?

3

Kwi, 2014

Z pewnością wielu z nas doświadczyło czy to w literaturze, czy w filmie wizji przyszłości, w której to cyfryzacja doprowadza człowieka na skraj boskości. Nie ma granic, wszystko jest możliwe i to ledwie za jednym kliknięciem. Zewsząd sztuczna inteligencja, wielopłaszczyznowa komunikacja i powszechna sielanka. Istny nierzeczywisty raj.

Z takim ideałem spotkałem się w filmie „Her”. Obraz, o którym jeszcze z pewnością usłyszysz a już teraz powinieneś zrobić wszystko by go zobaczyć jest właśnie taką wizją lepszego świata. To również piękna historia o miłości pomiędzy Theodorem a Samanthą. Tyle tylko, że Theodor jest reprezentantem homo sapiens, a jego wybranka produktem sztucznej inteligencji.

Miłość spod procesora

Reżyser filmu – Spike Jonze – ufundował widzom ucztę serwując nieprawdopodobną historię. Theodor – poeta tworzący wirtualną sztukę – przeżywa w swoim życiu trudne chwile, ponieważ kończy się jego małżeństwo. Snuje się po świecie niczym dziecko we mgle, a jedynym azylem zdaje się jego mieszkanie. Traktuje je jednak dosyć nietypowo – jako przechowalnię swego ciała i agorę rzeczywistości wirtualnej. Jednym słowem śpi, je i gra, w międzyczasie onanizując się podczas wirtualnego randkowania.

Nie ulega wątpliwości, że jest w kiepskim okresie życia. Próbując pogodzić się ze swym losem popada w skrajności. Z jednej strony obojętnieje na wszystko co go otacza, z drugiej kieruje się jakimś dziwnym pragnieniem „dziania się” czegokolwiek w życiu. W efekcie, w przypływie chwili, kupuje nowy system operacyjny. Zakup okazuje się tak przełomowym technologicznie produktem, że wywraca życie Theodora do góry nogami. Bohater zakochuje się w komputerze przeżywając emocje uniesienia, szczęścia, zwątpienia, niedowierzania, frustracji.

Trumna utrapienia

„Her” można odczytywać na wielu płaszczyznach – po tym według mnie poznaje się „dobre” filmy. Dla mnie oprócz oczywistej refleksji nad wagą miłości, samotności czy konsekwencji podejmowanych decyzji ciekawy jest aspekt „dachu nad głową”. Pudełka, które pozwala mu podróżować między światami.

Obraz mieszkania Theodora to jaskinia nicości. W dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie ma tam życia, nie ma emocji, nie ma przeżywania. Jest zażywanie – wirtualnego świata w jeszcze bardziej intensywnym wymiarze niż to możliwe wśród społeczeństwa. Mieszkanie Theodora to prowizorium życia. Czegoś, w czym coś się dzieje, ale nikt właściwie nie wie co.

Powstaje refleksja. Czy przyszłość nie doprowadzi nas do momentu, w którym mieszkanie będzie pełniło już tylko funkcje przechowywania naszego ciała? Nowoczesnej, bardzo funkcjonalnej i estetycznej trumny?

Dziś nasze cztery wnętrza są naszym centrum dowodzenia. Azylem, do którego powracamy każdego dnia. W którym czujemy sie po prostu dobrze. W przyszłości tym azylem może być już świat wirtualny, a mieszkanie będzie pełniło rolę kartonu. Musimy go mieć, by trzymać wszystkie ważne rzeczy, ale tak naprawdę znaczą one dla nas tyle co nic.

Wczuwając się w stan ducha Theodora odpowiedzmy sobie na pytanie: co nas może spotkać w naszym mieszkaniu?

Wszystko poza nami. Myśląc kategoriami przyszłości, nie chcemy tam być. Mieszkanie nie jest dla nas żadnym ważnym miejscem. To jedynie przestrzeń, dzięki której możemy przejść niepostrzeżenie i spokojnie (bez zgiełku i krzyku otoczenia) do innego świata. Mieszkanie to portal.

Oaza uniesienia

Ale może tu chodzi o coś innego? Może – jeśli trzymać się konwencji portalu – mieszkanie Theodora nie jest trumną nicości lecz przystanią, z której wciąż wyrusza w nowe podróże. Dotychczas były to raczej krótkie wycieczki przeplatające się z okresami długiego wyczekiwania. Za sprawą Samanthy, Theodor wyrusza w prawdziwą wędrówkę.

Poznaje to co nowe, nie ulega schematom jest otwarty na zmiany. Na nowo przeżywa życie. Jego mieszkanie jest portalem do nowych rzeczywistości. Jedyną, własną, bezpieczną, niczym nienaruszoną przestrzenią lepszego świata. Życia w innym wymiarze.

Umysł naszym mieszkaniem

Przewrotność różnych punktów widzenia tej samej rzeczy rodzi pytanie. Czym dla nas jest mieszkanie? Czym ono w ogóle jest? Może to, o co tak usilnie przez całe wieki walczymy – dach nad głową – nie jest tym czego szukamy. Albo znajduje się nie tu. Nie w ceglastym murze, lecz w wypełnionym milionami połączeń umyśle. Czy więc nasze mieszkania są w naszych umysłach?

Bo w końcu, gdzie jak nie w mieszkaniu – w swoich czterech kątach –Theodor spotkał Samanthę i odnalazł szczęście? Szukał tak daleko, a ono było tak blisko. Okazało się, że świat nie jest mu potrzebny. Wystarczy mu małe mieszkanie zamknięte w jego umyśle.

Wszystko możemy odczytywać na wielu płaszczyznach. Niemiecki filozof Schiller powiedział: Jeśli chcesz się poznać, to spójrz jak żyją inni; jeśli chcesz zrozumieć innych – zajrzyj we własne serce. Dobrze sięgać tam gdzie nikt nie sięga i starać się zrozumieć to, co wydaje się oczywiste. Można dzięki temu odkryć naprawdę wspaniałe światy. A do jakiej rzeczywistości „bramą” jest Twoje mieszkanie?

zdjęcie: evermotion

Wsparcie bloga