Na przestrzeni kilku lat obecności na rynku, miałem okazję brać udział w różnego rodzaju imprezach, spotkaniach czy konferencjach branżowych. Mniejszych, większych, bardziej i mniej kameralnych. Nastawionych na edukację i inspirację.  Nic nie jest doskonałe, a jeśli wybierzemy opcję koncentracji na deficytach, praktycznie zawsze znajdziemy pola do poprawy. Komunikacja, organizacja, logistyka, merytoryka, klimat, kultura, emocje… Jest tysiąc elementów, które są istotne podczas takich spotkań. Zachować je wszystkie na równym poziomie to prawdziwa sztuka.

To, co zaoferował otodom pod nazwą „spotkanie liderów nieruchomości”, przeszło najśmielsze oczekiwania. Przynajmniej moje. Wprawdzie idea nie jest rewolucyjna czy nowatorska, ale podana w tak atrakcyjny i zaskakujący sposób, że może budzić zachwyt.

Wszystko dopracowane na ostatni guzik.  Ciekawy koncept, oryginalna forma zaproszeń i komunikacji. Miejsce – marzenie. Wszystkie aspekty spotkania od przyjazdu, przez prelekcję, kolację, gwiazdę wieczoru, aż do porannego pożegnania były zaplanowane pod linijkę. Myślę, że na taki poziom imprezy zasługuje nasze środowisko i była ona niesamowicie potrzebna. Otodom pozamiatał!

Spójność, spójność i jeszcze raz spójność działań na każdym polu. Coś czego jestem ogromnym fanem i osobiście zazdroszczę. Wiem, że strategicznie ruch otodomu ma solidne podstawy biznesowe – czego musimy mieć świadomość – niemniej jeśli wokół nich można zorganizować coś tak praktycznego, to chapeau bas.

Ale nic. Zamiast rozpisywać się nad otoczką, postanowiłem zrobić małe podsumowanie tego spotkania, koncentrując się nie na technikaliach, a na treści i przesłaniu.

Bogactwo możliwości

Z pewnością zaskoczę Cię jeśli powiem, że jedna z największych marek telefonii komórkowej na świecie – którą dobrze pamiętasz, a może nawet i tęsknisz – zaczynała od produkcji kaloszy. Wiesz o kim mowa? O Nokii. Firmie, która będąc mobilnym gigantem na świecie, zaledwie w ciągu niespełna dziesięciu lat (w latach 1998-2007) przerodziła się w persona non grata wśród pokolenia kciuka. Przyczyn upadku tak wielkiej marki jest zapewne wiele (mówi się zarówno o wadach technicznych sprzętu, jak i kłopotach w zarządzaniu), lecz jako jedną niepowtarzalną wymienia się niewykorzystanie rodzącego się na rynku potencjału. Możliwości, które z powodzeniem dostrzegł Jobs, pokazując światu w 2007 roku iPhone’a.

Dostrzeganie zmieniających się trendów, umiejętność zareagowania na nie w taki sposób, aby ułatwić konsumentom życie, to wielka sztuka. Szczególnie w naszych zwariowanych czasach, gdzie na przestrzeni jednego okresu żyją ludzie z pokoleń o tak odmiennych wzorcach konsumpcyjnych. Mówię tu szczególnie o milenialsach – którzy, niestety w sposób mało dostrzegalny dla naszej branży, stają się podstawową grupą konsumencką. Nieumiejętność zaoferowania im tego co potrzebują, podania w atrakcyjny sposób, a do tego zaintrygowania niecodzienną formą powoduje, że wiele biur nieruchomości nie potrafi odnaleźć się na rynku. Działają w ten sam sposób co wcześniej, na oczekującym coraz to innych bodźców rynku.

13223527_461451034054554_1584087236_o

Monika Rudnicka – generalny menadżer serwisu otodom.pl – w swoim otwierającym wydarzenie wystąpieniu, mówiła o faktach, które determinują współczesny rozwój biznesu. I mimo, że niektóre informacje szokują (jak np. fakt, że blisko 50% milenialsów woli zrezygnować ze spotkania ze znajomymi niż z telefonu) – to najwłaściwszą drogą jest ich akceptacja i wykorzystanie.

Dla wielu uczestników, szokującą informacją był fakt, że serwis w 2017 roku przewiduje, iż blisko 50% użytkowników będzie oglądać nasze oferty mobilne. Co to znaczy? Przede wszystkim, że:

  • atrakcyjność oferty będzie miała jeszcze większe znaczenie z uwagi na to, że na urządzeniach mobilnych jest większy stopień koncentracji użytkownika na treści i to, co nieapetyczne, ucieka uwadze,
  • coraz istotniejsze będą dokładne dane lokalizacyjne oferty, które pozwolą użytkownikowi precyzyjnie i szybciej znaleźć to, czego szuka,
  • my – pośrednicy – będziemy musieli nastawić się na szybsze reakcje na zapytania, ponieważ oczekiwanie „natychmiastowości” wzrośnie jeszcze bardziej,
  • będziemy musieli zadbać o wersje mobilne naszych stron, ponieważ może nie aż 50% użytkowników będzie chciało przeglądać je mobilnie, ale z pewnością 20-30%. A to już solidna grupa klientów, która może zostawić u nas pieniądze.

Właściwie ta prelekcja była świetnym wstępem do tego, aby wykorzystywać potencjał rynku poprzez dostrzeganie niewidzialnego.

Dostrzegaj niewidzialne

Jednym z elementów budowania skutecznej przewagi konkurencyjnej, jest tworzenie własnego środowiska do wzrostu. O budowaniu takiego rynku doskonale pisał Jacek Kotarbiński w swojej książce Sztuka rynkologii, a świetnie w praktyce wykorzystał Rafał Brzoska. Człowiek odpowiedzialny za stworzenie rynku paczkomatów.

Opowiadając o swoim biznesie, szalonych początkach, zawiłych walkach z Pocztą Polską, czy wreszcie odwadze w światowej ekspansji, permanentnie posługiwał się konkretnymi danymi, które za każdym razem dawały legitymację do działania.

13223411_461451047387886_287436698_o

Z prelekcji Rafała wyniosłem kilka praktycznych porad, które pozwalają dostrzec niewidzialne. Po pierwsze, miej wiedzę o tym, który obszar rynku rośnie najszybciej. To dzięki temu w pewnym momencie (na górce!) sprzedał biznes ulotkowy a wszedł w e-commerce. Po drugie, zdiagnozuj co jest największym kosztem w Twoim procesie i spróbuj go wyeliminować. To dzięki temu powstały paczkomaty. Inpost zauważył, że 70% kosztów dostarczenia listu/paczki to koszt ostatniej mili – kiedy listonosz próbuje dostarczyć list do domu klienta. Po trzecie – nie bój się walki z największym. Dzięki stanięciu oko w oko z Pocztą Polską, Inpost naturalnie zaczął budować świadomość marki, ponieważ – nawet będąc nieporównywalnie mniejszym – wszedł na środowisko Goliata. A gdzie jest jeden, tam musi być Dawid.

Nie co, a JAK…

Wystąpienia publiczne, komunikacja, storytelling, to umiejętności, których większość pożąda a niewielu dostąpi. Dlaczego? Ponieważ – jak to pięknie powiedział Jan Englert – można nauczyć się technik i być zawodowcem, ale do profesjonalizmu potrzebny jest jeszcze talent.

Skoczny, dowcipny, prowokujący, przyciągający uwagę, nieszablonowy i uroczy. Jan Englert pojawił się na scenie z tematem: Co zrobić aby nas słuchali i za nami poszli? Myślę, że nie jestem w odosobnieniu mówiąc, że aktor mówił o wszystkim tylko nie o tym, jak występować publicznie. I po dłuższej refleksji dziękuję mu za to. Dlaczego? Ponieważ gdyby wyszedł i zaczął mówić o schematach, o strukturze, technikach itd., prelekcja zamieniłaby się w sztampę. Tymczasem Englert pokazał JAK występować publicznie. Mówiąc „o wszystkim i o niczym” zagrał repertuar, który każdemu pozwolił zrozumieć co zrobić, aby inni nas słuchali.

13221612_1230788303627871_1726610692516085212_n

Z wystąpienia Pana Jana można było wynieść wiele. Jak na przykład przesłanie, że szefowanie polega na sztuce kompromisu. Wypowiedział je, mówiąc o swoim teatrze i o tym, w jaki sposób pracuje ze swoimi współpracownikami czy partnerami. Wielokrotnie, w różnego rodzaju dyskusjach, wyrażał przekonanie, że wie lepiej i to jego punkt widzenia powinien być realizowany. Tymczasem, zdobywa się na cierpliwość i pokorę, aby wypracować nie swoje, ale wspólne rozwiązanie i działać w jego duchu. Dzięki temu wszyscy zyskują, a najbardziej chyba klienci, ponieważ otrzymują spójny produkt.

Jan Englert wspomniał o jeszcze jednej ważnej rzeczy. Zauważył, że problem komunikacyjny dzisiejszego świata polega na tym, że ludzie zamiast prowadzić dialog, wymieniają się informacjami. Dialog zaś polega na interpretacji, a ta – chyba w obliczu natychmiastowości i powszechności wszystkiego wokół – jest dla wielu zbyt dużym wyzwaniem.

Tak między nami, widać to wyraźnie w social media i budowaniu przez niektórych własnego wizerunku. Zamiast tworzyć treści mogące być interpretowalne, ograniczają się do fasadowości selfie i miałkich wpisów z cyklu: „co teraz robię”. Tymi drogami nie warto kroczyć.

Drogami nie na skróty

Jestem świeżo po lekturze książki Everest . Ostatnia prelekcja Kingi Baranowskiej o wchodzeniu na szczyt, była mi dzięki temu bliższa. Himalaistka nie mówiła o biznesie, nie dawała rad czy wskazówek jak zdobywać rynek, nie mówiła też o klientach, szukaniu przewagi konkurencyjnej czy ofercie. Nie mówiła o tym wszystkim wprost, lecz bez wątpienia przysłuchując się głębi, można było znaleźć cenne spostrzeżenia.

13227173_1020593604697685_5322036568448778644_n

Po pierwsze, nie chodź na skróty. Mamy nieposkromioną tendencję, by jeśli tylko dostrzeżemy taką możliwość, wybrać drogę na skróty. Oszczędzić czas, pieniądze, energię. Teoretycznie –  szybciej dotrzeć do celu. Zapominamy jednak, że często droga na skróty, to droga na manowce. Kinga szczególnie zwracała na to uwagę, ponieważ dzięki powstrzymaniu tego pragnienia nadal może się wspinać.

Po drugie, wchodź etapami, klimatyzując się do otoczenia. Jest taka piękna zasada „dwa kroki do przodu, jeden do tytułu”.  Jest ona wyrazem pewnej powściągliwości w rozwoju. Nie wszystko musimy robić na teraz i nie wszystko musi być na tip top. W dążeniu do naszej doskonałości, bardziej liczy się „aklimatyzacja” do sukcesu niż sam sukces. Myślę, że dlatego wielu spada z tej drabiny.  Na chybcika chce dotrzeć do szczytu, nie przystosowując swojego ciała, umysłu, emocji do życia z tym brzemieniem.

Po trzecie, zacznij pracować w grupie. Nie przywołam słów Kingi dosłownie, ale w pewnym momencie powiedziała, że we wspinaczce nie ma miejsca na indywidualności. Liczy się tylko praca w grupie, bo grupa gwarantuje przetrwanie. Jednostki – nawet jeśli mają wiedzę, doświadczenie czy zwykłą intuicję – stanowią zawsze zagrożenie bo nie myślą o całości.

Po czwarte, wchodząc na szczyt myśl o tym, by go znieść ze sobą. Ogromnie spodobała mi się ta część wystąpienia. W gruncie rzeczy nie liczy się wierzchołek, ale droga którą trzeba nań pokonać. Droga, którą należy podążać już osiągnąwszy sukces. Bezpieczne zniesienie szczytu do bazy to największa umiejętność.

Po piąte, nic za wszelką ceną. Żyjąc w kulturze nastawionej na osiąganie,  przekraczanie granic, wchodzenie ze swoich stref komfortu i innych rewelacji, hasło „nic za wszelką cenę” może budzić sprzeciw. Jak to! W życiu przecież chodzi o to, aby realizować marzenia, dążyć, walczyć za wszelką ceną. Słysząc takie hasła, budzi się we mnie niepokorny duch normalności, wołający „zacznij żyć, a nie myśleć o życiu”. Nic za wszelką cenę. Jeśli wejście na szczyt wydaje się obarczone zbyt dużym ryzykiem – odpuść. Zaufaj „światu” i poczekaj. Jeśli potrafimy zaakceptować siebie, to potrafimy też zaufać samym sobie i stwierdzić, że jednak nie wszystko jest dla nas. Po prostu!

Rynek nieruchomości za 5 lat

Robi się ciekawie. Będzie zaskakująco. Z roku na rok dzieje się coraz więcej i jak widać, dwa największe serwisy nieruchomości nie zamierzają stać w miejscu.  Nie wiem do czego to doprowadzi, ale mam chęć pokusić się o wizje, że…

Jeśli się spotkamy w 2020 roku, sytuacja będzie wyglądać tak. Otodom ma 60% rynku. Serwisem nr 2  jest gratka, 3 miejsce należy do nieruchomości-online, którego próbują podgryzać pretendenci. Domiporta jako serwis praktycznie nie istnieje. Na rynku mamy też istotne zmiany w zakresie agencji nieruchomości. Zniknęło 40% małych biur, ponieważ ze względu na wysokie abonamenty serwisów, a także konieczność ponoszenia dużych nakładów na marketing, nie były się w stanie utrzymać. Wobec tego, albo zamknęły działalność, albo weszły w struktury sieciowe, z których największym zaufaniem wśród klientów cieszy się Freedom Nieruchomości. Na rynku istnieje też firma specjalizująca się w pośrednictwie online, która uzupełnia jeden z procesów sprzedaży/kupna nieruchomości. Ten, którego nie realizują ani serwisy, ani biura. Za nami 10. edycja recampu. Lokalne recampy przestały mieć miejsce. Odrodziła się forma stowarzyszeń pośredników dzięki objęciu władzy w PFRN przez młode pokolenie, budujące pozytywny wizerunek zawodu i umiejętnie wykorzystujące możliwości wszystkich stron rynku. Całe środowisko rośnie. A raz do roku jest organizowana ogólnopolska konferencja będąca polskim rozdaniem Grammy wśród pośredników nieruchomości.

Do zobaczenia w 2020 roku!

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.