Na pewno znasz setki badań i raportów, z których dumnie pobrzmiewają powody, dla których ludzie odchodzą z pracy. W zależności od tego kto odpowiada, czy pracodawca czy pracownik, przewijają się różne argumenty. Jedno się nie zmienia. Agenci odchodzą z biur. Co jest tego powodem? Jak przeciwdziałać?

 

Powodów może być kilka. Zbyt niskie zarobki, brak możliwości rozwoju, brak wsparcia, korporacyjny dryl czy kiepskie relacje z zespołem. Wszystkie one są zarazem i prawdziwe, i fałszywe. Dlaczego? Ponieważ  są to jedynie deklarowane motywy opuszczania biur, za którymi zawsze stoi coś głębszego. Co?

 

Dlaczego agenci odchodzą z biura?

Nie pochłonąłem dziesiątek książek o motywacji, nie zarządzałem też zespołami sprzedażowymi i na pewno nie mam poczucia, że odkrywam Amerykę. Jest jednak tak, że w każdym banale tkwi truizm przekraczający nasze wyobrażenia oczywistości.

Dlaczego więc agenci odchodzą z pracy? Hm.. ponieważ mogą. Ale nie chodzi tu o możność na poziomie fizycznym, lecz filozoficznym. Agenci czy mendażerowie odchodzą z firm, ponieważ mają poczucie, że nie tracą nic niezastąpionego. Wręcz odwrotnie. Rozumieją, że zgubili już wiarę w możliwość zmiany swojego życia „na lepsze”. Że marka straciła swoje ambicje (jeśli je miała), a właściciele dostrzegają jedynie słupi, a nie tych którzy za nie odpowiadają.

 

Bo jak to jest…

Dobrze to znamy. Na początku każdej pracy wszystko jest wspaniałe i cudowne. Nowe środowisko, nowi ludzie, entuzjazm przypomina kolory tęczy. Są wielkie hasła o zmianie świata, rynku, ludzi. Ambicje oparte na wartościach i solidnych fundamentach współpracy.

Im dalej jednak w las tym więcej obowiązków, mniej pochwał i uznania. Coraz częściej pojawia się jarzmo niedocenienia i braku perspektyw. „Bycia w miejscu”. Pomimo tego, że się staramy i walczymy, nikt z nami nie pracuje. No cóż. Nie pozostaje zatem nic innego jak powiedzieć „do widzenia”, a swoją decyzję wesprzeć niskimi zarobkami. Pieniądze są najwygodniejszą formą racjonalizacji.

A czy praca nie powinna być przestrzenią, w której rozwijamy żagle i wypływamy na „szerokiego przestwór oceanu”? Miejscem, które nas napędza daltego, że uceielśnia wielkie ambicje marki? Tylko wtedy można mieć bezcenne poczucie spełnienia, bo rozwijając nasze pasje ucieleśniamy marzeniabiura.

 

Jak budować tę wiarę?

Wiarę w to, że gdy agent odejdzie z biura, to straci coś bezcennego można budować na dwa sposoby.

  1. Po pierwsze, ageci muszą mieć przekonanie o byciu częścią czegoś niesamowitego. Muszą mieć wiarę graniczącą z pewnością, że biorą udział we wspaniałej biznesowej przygodzie. Muszą mieć poczucie, że są uczestnikami czegoś niepowtarzalnego. Czegoś co ma potencjał zmieniać świat. Czegoś, na co inni patrzą z zachwytem i niedowierzaniem. Muszą wierzyć, że biuro ma ambicje zrobić różnicę na tym rynku.
  2. Drugim powodem jest inspiracja rozwojem innych. Najczęściej przełożonych, menadżerów, liderów. Gdy tego brakuje, agent traci grunt pod nogami. Jeśli wokół nie ma wystarczająco kompetentych ludzi, nikt nie ciągnie za sznurki motywacji.

Tylko spoglądając na tych, którzy pokonują bariery, własne słabości i lęki możesz sprawić, że agenci zaczną się mocniej aktywizować. Ciągłe zaskakiwanie siebie pokazuje, że świat jest „do przejścia”. Można czytać książki motywacyjne, oglądać filmy, jeździć na szkolenia i seminaria. Gdy jednak zabraknie codziennych inspiracji w postawie najbliższych – konsekwencji, kompetencji, ludzkiej twarzy – na nic się to wszystko zda. Zatrzymamy się na poziomie nieucieleśnionych idei.

 

Drzwi do rozwoju osobistego

Uwielbiam film Matrix. Jest to jeden z piękniejszych obrazów współczensego kina. Nie tylko ze względu na do dziś porywające efekty specjalne, ale z uwagi na doskonałą fabułę. Narrację dotykającą tak wielu ważnych filozoficznie kwestii.

W Matrixie jest scena, kiedy NEO wraz Morfeuszem udają się do Wyroczni. W chwili gdy NEO ma chwycić za klamkę i otworzyć drzwi do mieszkania Morfeusz mówi:

 

Pamiętaj, jestem w stanie jedynie wskazać Tobie drzwi. Ty sam musisz przez nie przejść.

 

Myślę, że ta scena jest świetną alegorią roli firmy/lidera i tego, w jaki sposób rozwija ona agenta. Robi wszystko, aby pomóc mu „zobaczyć” cel i do niego dotrzeć. Ale już nie otworzy za niego drzwi. Może jedynie je wskazać i być przy jego decyzji. Jakakolwiek by nie była. Co ważne jednak. Musi mieć ambicję wskazać drzwi i powiedzieć, że droga za nimi jest do przejścia.

 

Klucz do drzwi motywacji

Czuję, że bolączką wielu biur, od których odchodzą agenci jest właśnie to, że tam nikt nie wskazuje właściwych drzwi. Tam za wszelką cenę próbuje się te drzwi wywarzać. Jak nie tym, to innym pracownikiem. W końcu jest ich cała rzesza. Nieusatysfakcjonowanych, sfustrowanych, wkurzonych. Szkoda tylko, że rzesza odchodzi zostawiając nas z poczuciem niezrozumienia.

Człowiek tym różni się od innych istot, że „jest powołany” do przekraczania siebie. Wychodzi poza wydawałoby się, nieprzekraczalne granice, by osiągać nieosiągalne.

Agenci odchodzą od biur dlatego, że wielka przygoda, która wydawała się spełnieniem życia przerodziła się w niemrawy epizod. Obraz szefa zaś, w którego uwierzyliśmy wyblakł niczym znoszone ubranie. Autorytet stał się klaunem. A przecież na błaznów wolimy patrzeć w cyrku, a nie w pracy.

 zdjęcie: mommy peace

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.