Od kilku dni na facebookowych grupach szaleje pewien apologeta „pośredniczej” wolności. Za cel ataków obrał sobie najbardziej innowacyjny serwis w branży i przytulił się do niego niczym macierewicz do brzozy.

Pan Grzegorz – chyba buntownik z wyboru – uderzył pełną parą w podstawę morizonowego, a w konsekwencji serwisowego bytu. Że to zło, że niepotrzebne, że uzurpują sobie prawo do reglamentowania zawodu, że wykorzystują, że krepują. Nie wiem ile czasu zbierał siły, ale ataki są imponujące i widać przemyślane. A to partyzantka, a to frontalnie, a to ze skrzydła. Skrytykować wyniki finansowe, zrugać politykę wykorzystywania leadów, zbesztać do cna ranking pośredników, podważyć sensowność aplikacji. Głowa boli.

Starałem się omijać te hochsztaplerskie dyskusje, ale postem na temat rankingu poczułem się wywołany do tablicy więc z mojej strony wyjaśnienia słów kilka.

Panie Grzegorzu i wszyscy Tobie podobni

Ranking to nie wyrocznia. To nie miara. To nawet nie forma społecznej certyfikacji. To narzędzie pracy! Nad własnym rozwojem, biznesem, wizerunkiem. Kompletnie niczemu nie służy jeśli nie zamierzacie wykorzystywać go w swoich codziennych zadaniach.

Kwękanie, że trzeba się meldować, że poprawiać oferty, że wyróżniać – jest absurdem. Raz, uczestnictwo jest dobrowolne. Dwa, bezpłatne. Morizonowy ranking pośredników, jak każdy ranking ma swoje prawa. Nie można zdobyć pucharu Ligii Mistrzów, nie pokonując odpowiednich szczebli (meldując się na stadionach), nie inwestując kasy w treningi (abonament, promowanie ofert), nie pracując nad taktyką (kompletność ofert), wreszcie nie kontrolując jak zmienia się układ sił, strategia konkurentów (czas reakcji na zapytania). Nie robiąc tego wszystkiego nigdy nie sięgniemy tytułu. Czy jest coś jeszcze do wyjaśniania?

Tak naprawdę, ten ranking spełnia rolę pewnego drogowskazu. Pomaga niepewnemu klientowi wyrobić sobie jakieś zdanie o pośredniku. Pewnie, że niedoskonale, pewnie że ułomne, ale co z tego. To zdanie może być równie kalekie jak nasza profesjonalna strona i wszystko co na niej piszemy. Ale tak naprawdę, to nie w rankingu mamy się bronić, ale poza nim – w oczach klienta.

Powiem więcej, takie formy wspomagania pracy pośredników to dziś konieczność – to przyszłość – i z niedowierzaniem patrzę na inne serwisy, że nie wprowadziły jeszcze podobnych narzędzi. Szok. Nie wiem na co czekają, czego się boją. Ich sprawa.

Idzie deregulacja. Znakomity powód ku temu, aby klienci znacznie uważniej weryfikowali w czyje pośrednicze ręce wpadają. Sieć jest dla nich coraz ważniejszym kanałem zaufania. Mamy więc wybór, albo przeznaczać ogromne kwoty na pozycjonowanie własnych stron, albo wykorzystać minimalnym nakładem sił naszą codzienną pracę i być widocznym w miejscu, gdzie klienci szukają naszych usług. Nic prostszego.

Komu ten ranking potrzebny…

Konkludując. Ranking nie jest wymierzony przeciwko pośrednikom. On służy wspieraniu naszego wizerunku. Jest dla klientów! Bo gdzie jest najwięcej naszych sprzedających i kupujących jeśli nie na serwisach ogłoszeniowych? A czemu nie ma tam nas? Są nasze oferty, ale bez naszych wizerunków. Dlaczego na to nie krzyczymy!

Dlatego najsmutniejsze jest to, że zamiast punktować faktycznie złe praktyki – na przykład zobojętniałą komunikację ze strony gratki czy jakąś niedorzeczną praktykę umieszczania filmów z naszych ofert przez domy.pl na youtube – to panie uderzasz w ludzi, którzy zmieniają to środowisko. Fakt bowiem jest taki, że o Tobie za kilka miesięcy nikt nie będzie pamiętał, a pośrednicy te narzędzia będą wykorzystywać nadal.

To co więc dla mnie robisz, jest czystym sabotażem. Infantylnymi działaniami niszczysz szyki armii, która idzie po zwycięstwo. Powinieneś pójść do karceru.

I tak już na koniec. Jeśli Twoje działanie to sposób na self promotion i budowę swego wizerunku to kiepska droga. Raczej z serii donikąd, niż do celu. Seneka pisał, że to słabość pobudza do gniewu. Zastanów się panie nad tym.

fot. http://bit.ly/16oXC6V

Zaprenumeruj ten blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.